Jeżeli mecz ze Skrą Częstochowa był o więcej jak 6 punktów, to pojedynek z Wisłą był o to, by mieć jakąkolwiek nadzieję na utrzymanie się w Betclic Drugiej Lidze. Bezpośredni rywal w tej grze, który pierwsze spotkanie wiosny oddał walkowerem, z racji zawieszenia licencji, musi być dla elblążan źródłem 3 punktów. Jak nie teraz, to kiedy? Jak nie z takim rywalem, to z kim?
Wisła zna swoje słabości. W składzie gości zagrało 7 nowych zawodników, w porównaniu do jesieni. W Olimpii 4. Puławianie są bardziej przemeblowani niż miejscowi, a mimo to okazali się bardziej pragmatyczni i skuteczni.
Ekipa z Puław wiedziała, że OE nie strzela dużo goli. Przy tym ma jedną z najgorszych defensyw w lidze. Co więc zrobiła? Czekała na swoją szasnę, bez zbędnych problemów z tyłu.
Olimpia zaatakowała na początku, ale postrzale Dominika Kozery i zamieszaniu w polu karnym, piłka nie wturlała się do bramki, bo ktoś ją wybił. W trakcie pierwszej połowy strzał z daleka wypożyczonego z Gdyni Wojciecha Zielińskiego. Futbolówka walnęła w poprzeczkę i wypadła.
Tyle emocji w tych 45 minutach.
Oba zespoły grały przeciętnie. Sytuacji jak na lekarstwo. Jakości także. Poziom trzeciej ligi. Po Olimpii z meczu ze Świtem nie zostało nic.
Druga część mogła rozpocząć się od gola Kozery, ale podanie w pole karne było w zasadzie za plecy i jego strzał piętą nie trafił do pustej siatki.
Po kilkunastu minutach drugiej odsłony, inicjatywę przejęli goście. Kozera zszedł z boiska i Olimpia nie miała nawet napastnika, a inni nie stwarzali zagrożenia. Wisła podawała sobie piłkę na połowie elblążan i atakowała. Piłkarze gospodarzy nie byli w stanie się odegrać. Mogło być więc albo 0:0, albo Wisła coś wykorzysta. I wykorzystała.
Przewaga Wisły przełożyła się w końcu na gola. W 76 minucie Dominik Cheba zagrał wzdłuż bramki do Sebastiana Kwaczreliszwiliego, pogrążając Olimpię.
Tak oto w zasadzie został przypieczętowany los elbląskiej piłki. 3 mecze wiosny, 3 porażki. 10 ostatnich meczów, 1 wygrana. Kolejne 4 starcia to 3 pojedynki wyjazdowe z Wieczystą, Jastrzębiem i Zagłębiem Sosnowiec oraz mecz u siebie z Chojniczanką. Oprócz Jastrzębia, wszyscy grają o awans.
Olimpia nie ma sportowej jakości, aby odrobić 9/10 punktów straty i wyprzedzić 4 ekipy w grze o ligowy byt (w najlepszym przypadku baraże o utrzymanie). Zespół nie posiada piłkarzy, którzy mogą rozstrzygać o losach meczów. Przede wszystkim napastnika.
Wiosna będzie dogorywaniem na szczeblu centralnym.
Trzeba myśleć o przyszłości i trzeciej lidze, aby było komu w tej ekipie grać. Warto przygotować jak najbardziej miękkie lądowanie i czekać na lepsze czasy, by wrócić. Bo inaczej może być tak, jak w Olsztynie.
Jakie trener Olimpii widzi argumenty za utrzymaniem?
- Wiara. Musimy umieć się z tym zmierzyć. Jestem ostatnią osobą, która straci nadzieję. To początek, jest jeszcze mnóstwo meczów – mówi.
Takiej wiary można trenerowi pozazdrościć.
Olimpia Elbląg - Wisła Puławy 0:1 (0:0)
Kwaczreliszwili 76'
Olimpia Elbląg: Witan - Matynia, Górecki, Kordykiewicz (46’ Skwierczyński), Tiahlo, Szałecki (69’ Czernis), Zieliński, Kozera (69’ Jasiński), Semeniv (46’ Yatsenko), Lorenc, Wierzba
Napisz komentarz
Komentarze