Na zdjęciu Iwona Wieczorek i Fundacja na Tropie FOT. archiwum Express Elblag/NewsBook
Podziel się informacją. Dzielenie się, jest troską o innych!

Sześć lat po zaginięciu młodej mieszkanki Trójmiasta nastąpił zwrot w sprawie. Sensacyjne ustalenia ws. zaginięcia Iwony Wieczorek ujawnia Express Elbląg. Dzięki zaangażowaniom Fundacji „Na Tropie” i reporterów śledczych z magazynu „Reporter” sprawa wkrótce może zostać rozwiązana. Dziennikarz śledczy wskazał miejsce gdzie ukryto ciało dziewczyny, oraz dane domniemanych zabójców.

Dziennikarze śledczy wskazali policji z Gdańska dane osób wymienianych jako podejrzane w sprawie zaginięcia i śmierci Iwony Wieczorek. Reporterzy wskazali też śledczym miejsce, gdzie zostało ukryte ciało dziewczyny. W tym miejscu obecnie trwają poszukiwania szczątków zaginionej 19-latki.

Przełomowe ustalenia dziennikarza śledczego

Myślę, że już w ciągu najbliższych dni znacznie przybliżymy się do rozwiązania sprawy zaginięcia Iwony Wieczorek. Miejsca i osoby, które wskazałem policji, to moim zdaniem dobry trop. Odkąd sprawa nabrała dla nas tempa, każdy dzień przynosi kolejne cenne informacje. Wszystkie weryfikujemy. Na chwilę obecną mogę dodać, że aktualnie trwają poszukiwania szczątków Iwony Wieczorek. – mówi Janusz Szostak, dziennikarz śledczy.

W ostatnich tygodniach nastąpił przełom w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek, w której przez sześć lat było więcej znaków zapytania niż pewników. Nie tylko dla zwykłych ludzi żyjących historią zaginięcia tej dziewczyny, ale też dla śledczych. Policja przez sześć lat nie zdołała nawet podjąć właściwego tropu. Wszystko przez to, że Iwonę zamordowali bandyci, którzy są dobrze znani policji i wiedzieli jak ciała się pozbyć, aby nie zostało odnalezione.

Poszła na pewną śmierć. Mordercy są znani policji

Szostak w dziennikarskim śledztwie penetrował środowisko przestępcze Trójmiasta. Efekt był taki, że wskazał policji kilka osób, które mogą jego zdaniem mieć bezpośredni związek z zaginięciem Iwony Wieczorek i jej zabójstwem.

– Jestem pewien, że nasze informacje pomogą w odnalezieniu ciała Iwony Wieczorek oraz zatrzymaniu sprawców jej morderstwa. – mówi z przekonaniem Janusz Szostak, który dodaje, że gdańszczanka została zamordowana w dniu zaginięcia, 17 lipca 2010 roku. Jak zaznacza dziennikarz śledczy, w miejscu gdzie ukryto ciało Iwony, przy okazji tej sprawy, mogą zostać odnalezione szczątki innych osób.

– To nie był przypadek. Iwona poszła na pewną śmierć, jej oprawcy, których znała, zaplanowali zbrodnię. Według moich informacji osoby biorące udział w morderstwie Iwony już kilka razy – przy okazji innych spraw – były w kręgu zainteresowań policji. Są oni doskonale znani policji z innych działań, niekiedy bardzo niebezpiecznych. Szczególnie jeden z nich ma wyjątkowo psychopatyczne usposobienie. – mówi dalej Szostak.

To był mord, ciało ukryto

Iwona Wieczorek zaginęła w 2010 roku
Iwona Wieczorek zaginęła w 2010 roku

– Aktualnie w sprawie poszukiwań szczątków Iwony Wieczorek i jej morderców dzieje się bardzo dużo i zapewne niebawem będą tego efekty oraz wiele różnych (w tym zmyślonych) informacji na ten temat. Wiem bardzo dużo, ale nie o wszystkim mogę powiedzieć, bo przekazując ustalenia dziennikarskiego śledztwa organom ścigania, stałem się świadkiem w sprawie. Wszystko co ustaliłem i zweryfikowałem, przekazałem policji. Wskazałem miejsce, gdzie może być ciało. To dość duży teren, o wielkości około 2 hektarów. Nie będzie jednak problemu z dokładnym jego przeszukaniem. Poszukiwania już rozpoczęto, ale to też zajmie trochę czasu. – mówi Janusz Szostak, dziennikarz śledczy.

– Podałem policji także nazwiska osób, które mogą mieć związek z tą sprawą. Osoby te są obecnie sprawdzane i przesłuchiwane przez śledczych. Przekazałem także wiele innych cennych informacji, zdjęć itp. które zdobyłem w wyniku dziennikarskiego śledztwa. Materiały przekazane są na tyle wiarygodne, że policja podeszła do nich bardzo poważnie i podjęła natychmiast działanie zakrojone na bardzo szeroką skalę. Wierzę, że przyniosą one efekt jakiego wszyscy oczekują – rozwiążą sprawę, którą Polska żyje 6 lat. W tej chwili nic więcej zdradzić nie mogę. Być może już za kilka dni będę mógł ujawnić więcej szczegółów. – dodaje Janusz Szostak.

Dziennikarz śledczy i miesiące ciężkiej, niebezpiecznej pracy

Z naszych ustaleń wynika, że po przekazaniu informacji od reportera śledczego policjantom, sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek, jest zupełnie w innym punkcie. Przeprowadzane są na bieżąco czynności, co świadczyć może o tym, że część ustaleń dziennikarza śledczego zyskało w śledztwie potwierdzenie. Sprawą zaginięcia Iwony zajmują się obecnie znakomici policjanci. Profesjonaliści w każdym calu.

Warto dodać, że praca dziennikarza śledczego właśnie polega na tym aby docierać do informacji istotnych dla opinii publicznej i trudno dostępnych dla badaczy. Takie informacje pozyskać może dobry dziennikarz śledczy. Nim ustalenia reporterów śledczych przekazane zostaną organom ścigania, uprzednio poddawane są dogłębnej weryfikacji. I tak było w tym przypadku.

Nigdy oczywiście nie można mieć 100-procentowej pewności w pracy dziennikarza śledczego. Nie można mieć zatem i w tej sprawie takiej pewności, że wszystkie informacje się potwierdzą. Obecnie prowadzone czynności i tempo prac policji w Gdańsku, pozwala jednak sądzić, że dziennikarzowi śledczemu udało się dotrzeć do informacji kluczowych w sprawie zaginięcia Iwony. Jeśli policja znajdzie szczątki Iwony Wieczorek, a domniemani zabójcy zostaną zatrzymani, to na potwierdzenie wszystkich okoliczności, przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Choćby ze względu na konieczność przeprowadzenia badań laboratoryjnych związanych z technikami kryminalistycznymi.

W przeciągu kilku dni powinniśmy poznać więcej szczegółów dotyczących najnowszych ustaleń policji.

Przypomnijmy: Iwona Wieczorek, zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku w Gdańsku. 19-letnia blondynka, której zdjęcie obiegło niemal wszystkie media, przepadła bez śladu. Pomimo, że to jedno z najbardziej głośnych zaginięć, to przez 6 lat, do lipca 2016 roku, śledczym nie udało się odpowiedzieć na pytanie: Co stało się z dziewczyną? Iwona jakby rozpłynęła się w powietrzu.

Do sprawy będziemy wracać.

Źródło: Express Elblag/Reporter/NewsBook

SZCZEGÓŁY DZIENNIKARSKIEGO ŚLEDZTWA. SPRAWDŹ CO USTALILI REPORTERZY! EXPRESS ELBLAG UJAWNIA PEŁNĄ TREŚĆ

ZBRODNIA ZAPLANOWANA

Gdy Iwona Kinda, matka Iwony Wieczorek, zgłaszała jej zaginięcie, dziewczyna prawdopodobnie nie żyła już od wielu godzin. Według nas jej życie zakończyło się wkrótce po opuszczeniu sopockiej dyskoteki.

Po wyjściu z Dream Clubu Iwona zdecydowała się wracać pieszo do domu. Szła nadmorską promenadą w kierunku Brzeźna. Zapis monitoringu z okolicy wejścia na plażę numer 63, to ostatni ślad po Iwonie. Tu widać ją o 4:12. Od domu dzielił ją tylko kawałek promenady oraz pas Parku Reagana. Dziewczyna idzie boso. Buty trzyma w ręku, ma na sobie dwubarwny strój, bransoletkę na prawym nadgarstku, torebkę. Jej chód jest dynamiczny.

Przy wejściu numer 63 ślad po niej się urywa. Po jej przejściu widać, jak w jej kierunku poruszali się kolejni piesi oraz rowerzyści, natomiast o 4:24 w tym samym kierunku co Iwona jedzie po ścieżce rowerowej oznakowany patrol policji. To ważna informacja w kontekście naszych ustaleń. Na zdjęciach pojawi się także tajemniczy mężczyzna z ręcznikiem, który szedł za Iwoną. To naszym zdaniem jest postać bez znaczenia w tej sprawie. Nie mająca nic wspólnego ze zniknięciem nastolatki. Po prostu przypadkowy przechodzień. A w tej sprawie nie ma przypadków.

Według naszych ustaleń, przy wejściu na plażę numer 58 Iwona skręciła do Parku Reagana, w alejkę prowadzącą w stronę ulicy Obrońców Wybrzeża i jej domu. Tu czekał na nią w samochodzie mężczyzna, którego doskonale znała z Dream Clubu. Nie było to przypadkowe spotkanie. Iwona przypuszczała, że w tym miejscu spotka tego mężczyznę, będzie on na nią czekać. Wiedziała, że czeka ją trudna rozmowa. Prawdopodobnie coś przestało jej odpowiadać w układzie, w który weszła. Chciała znaczyć więcej, niż rola, jaką jej wyznaczono. Postawiła się, chciała rządzić. To sprawiło, że zdenerwowana wyszła z dyskoteki.

– Była harda i pyskata z natury, za dużo też wiedziała i to ją zapewne zgubiło – mówi osoba, która ją znała.

Według nas jej śmierć to było zaplanowane morderstwo, a nie przypadek. Ona szła na śmierć. Choć wydawało się jej, że przekona innych do swoich racji. Zwykle to się udawało. Tym razem nie.

Z akt sprawy wynika, że pracownicy Dream Clubu – gdzie bawiła się feralnej nocy Iwona i jej znajomi – nie rozpoznali zaginionej nastolatki. To bardzo zaskakujące, gdyż w sierpniu 2010 roku właściciele klubu wydali oświadczenie, w którym czytamy m.in. „Z drugiej strony obsługa kojarzy Panią Iwonę. Nie znamy życia prywatnego naszych klientów i nie wtrącamy się w nie. Wiemy jednak, że Pani Iwona jest młodą, kulturalną osobą, często odwiedzającą Dream Club i bawiącą się zawsze w gronie rówieśników i przyjaciół (…)”.

Natomiast w policyjnych zeznaniach nie kojarzą zaginionej dziewczyny, zaś w oficjalnym oświadczeniu informują, że była „osobą często odwiedzającą Dream Club”.

Nie tylko te rozbieżności powinny zainteresować śledczych niektórymi bywalcami tego klubu. Bo tam należy szukać klucza do rozwiązania tej sprawy.

Iwona bywała częstym gościem nie tylko Dream Clubu. O czym pisaliśmy szerzej w reportażu „Ofiara gangu sutenerów” w lipcu ubiegłego roku. Wówczas publikowaliśmy także zdjęcia z sopockich klubów, na których naszą uwagę przykuły dziewczyny pracujące w dyskotekach, które nazwaliśmy „pasiastymi dziewczynami”. Ich funkcje w klubach do dziś pozostają dla nas niejasne. Jedna z nich w rozmowie z nami stwierdziła wówczas, że czasami była tam hostessą. Jednak zainteresowały nas nie tyle one same, co ich stroje. Bardzo podobne do ubioru Iwony w dniu zaginięcia. Obie miały górę w paski, a jedna z nich łudząco podobną spódnicę. Ubierały się tak samo, co najmniej kilkakrotnie. Wygląda to, jak swego rodzaju ubranie służbowe. Zdjęcia zaniepokoiły nas tym bardziej, że dziewczyny były tak ubrane także na dyskotece, tydzień po zaginięciu Iwony, a na fotografiach z kolejnych imprez, do których udało nam się dotrzeć, występowały niemal tak samo ubrane.

NA TROPIE IWONY

Wiemy, że Iwona znała osławionego „Krystka” i jego przyjaciół. Jednak oni nie mieli bezpośredniego związku z zabójstwem dziewczyny. Morderca był wynajęty. Nastolatka nie znała go wcześniej. 17 lipca 2010 roku pojawił się nieco później niż jej znajomy z Dream Clubu.

Samochód (prawdopodobnie grafitowe lub czarne bmw, stary rocznik) prowadził mężczyzna o śniadej cerze, typ południowca, którego Iwona doskonale znała, i z którym nie raz bawiła się w Dream Clubie. O świcie, 17 lipca 2010 roku, pojechali alejką w Parku Reagana w stronę ulicy Obrońców Wybrzeża. Mężczyzna zadeklarował, że zawiezie Iwonę do domu i po drodze omówią sporne kwestie. W głowie miał jednak inny plan. Po drodze, niespodziewanie dla dziewczyny, zatrzymali się. Wtedy do samochodu wsiadł nieznany Iwonie mężczyzna. Wysoki, szczupły i nadpobudliwy. Ma rudawe włosy, rozbiegane oczy i ospowatą twarz. To osoba wyjątkowo nieobliczalna, dość dziwaczna, ekscentryczna i trudna. Ma problemy w kontaktach z kobietami, nie lubi ich. Prawdopodobnie 3 lutego tego roku, ten sam człowiek utopił mojego psa w szambie. Miało to być ostrzeżenie za zajmowanie się przez Reportera tematami trójmiejskich stręczycieli.

Wiele wskazuje na to, że ten osobnik ogłuszył lub uśpił eterem Iwonę. Po czym dziewczyna została wrzucona do bagażnika, i samochód odjechał. Po kilku minutach nastąpiła sytuacja zaskakująca dla bandytów. Ich auto, w którym była wieziona Iwona, zostało zatrzymane do rutynowej kontroli. Policjanci nie mogli jednak zobaczyć dziewczyny, gdyż była w bagażniku, a tam nie zaglądali. Ona wówczas jeszcze żyła. Policjanci sprawdzili dokumenty kierowcy, i pozwolili bandytom jechać dalej. Gdyż sprawdzali jedynie trzeźwość i dokumenty kierowców wracających z dyskotek.

Ta informacja jest jednak do zweryfikowania. Wystarczy sprawdzić notatniki służbowe funkcjonariuszy pełniących służbę 17 lipca 2010 roku w rejonie Parku Reagana, chociażby na ulicy Hallera. Może to pomóc w dotarciu do sprawców morderstwa. Kto wie, czy w akcji nie był wówczas patrol policyjny widziany o 4:24 na ścieżce rowerowej, nieopodal wejścia na plażę nr 63.

Według naszych ustaleń, o kulisach śmierci Iwony mogą mieć także wiedzę osoby jej dość bliskie. Szczególnie jedna z nich. O tym, co się stało z Iwoną, wie lub domyśla się wiele osób. Jedni milczą, gdyż się boją, inni nie chcą się pogodzić z pewnymi faktami związanymi z życiem dziewczyny. I też wolą niektóre kwestie przemilczeć, lub przedstawiać je w innym świetle. W imię rzekomego dobrego imienia zaginionej. To zła metoda. Na pewno nie pomagająca śledczym dotrzeć do prawdy o kulisach zaginięcia nastolatki z Gdańska.

Niestety wiele wskazuje na to, że także w policji były osoby, które ukrywały pewne fakty w tej sprawie. Z informacji, które do nas docierały, wynika, że ktoś bardzo wpływowy chronił sprawców i ich mocodawców.

Według naszych ustaleń, wśród śledczych była też osoba, która o mało nie rozwiązała tej sprawy. Jednak zanim to nastąpiło, została odsunięta od śledztwa, a w efekcie odeszła z policji.

Kilka razy – przy okazji innych spraw – osoby biorące udział w morderstwie Iwony były w kręgu zainteresowań policji. Według naszych informacji, jeden z morderców prawdopodobnie jest obecnie aresztowany za inne przestępstwa.

Zagłębie zła

Mówi się, że nie ma zbrodni bez ciała ofiary. Dlatego od kwietnia tego roku koncentrowaliśmy się na poszukiwaniach miejsca ukrycia zwłok Iwony Wieczorek.

Pod koniec kwietnia ekipa Reportera i fundacji Na Tropie prowadziła przez kilka dni poszukiwania na terenie Parku Reagana w Gdańsku.Przeszukaliśmy cały ten gigantyczny teren metr po metrze. W tym także miejsca, gdzie wcześniej nie prowadzono poszukiwań. Nie były to jednak poszukiwania w ciemno. Szukaliśmy charakterystycznej studzienki, w której – według uzyskanych przez nas informacji – miałoby się znajdować ciało Iwony Wieczorek. Podczas dwudniowych poszukiwań w Parku Reagana nie znaleźliśmy jednak takiej studzienki, która odpowiadałaby naszemu opisowi.

Pod koniec poszukiwań trafiliśmy w miejsce oddalone o kilka kilometrów od parku. Tu według nas zakończyła się ziemska podróż Iwony Wieczorek.

Gdy oprawcy nastolatki przyjechali tu z Iwoną, ona jeszcze żyła. Była jedynie ogłuszona lub uśpiona. Mordercy doskonale wiedzieli, gdzie ją wiozą i co z nią zrobią. Od początku było zaplanowane, że dziewczyna skończy w tym miejscu. Być może nie ona jedna.

Według naszych ustaleń wrzucono ją do starej studzienki kanalizacyjnej lub szamba. Takich urządzeń szukaliśmy w kwietniu tego roku w Parku Reagana. Bez skutku. Wówczas byliśmy jeszcze przekonani, że ciało dziewczyny jest ukryte w tym kompleksie leśnym. Uważaliśmy, że zwłoki ukryto nieopodal miejsca, gdzie Iwonę widziano po raz ostatni. Tak zapewne byłoby, gdyby doszło do zbrodni niezaplanowanej. Wtedy morderca ukryłby ciało nieopodal miejsca zabójstwa. W przypadku tej zbrodni wszystko było zaplanowane, łącznie z miejscem ukrycia ciała.

Oprawcy nastolatki zawieźli ją kilka kilometrów od miejsca, gdzie dziewczyna wsiadła do samochodu. To były bardzo dobrze znane im okolice. Bywali tu niejeden raz. To miejsce na wpół dzikie. Mieszka tam kilka osób mających przeszłość kryminalną. Wizjoner Marek Szwedowski, z fundacji Na Tropie, określił ten rejon „zagłębiem zła”, nie tylko ze względu na żywych: – Chociaż niemal na co dzień mam kontakt ze zmarłymi, czuję się tu wyjątkowo nieswojo – twierdzi Szwedowski.

Na miejsce, gdzie ukryto ciało Iwony, trafiliśmy dzięki informacjom przekazanym naszej redakcji. Układaliśmy je jak puzzle, aby rozwikłać zagadkę morderstwa Iwony. Po wielu tygodniach analiz a także po badaniu w terenie, oraz stosowaniu różnych metod, w tym niekonwencjonalnych, udało się nam określić prawdopodobne miejsce, gdzie należy szukać szczątków nastolatki.

Efekty naszego śledztwa przekazaliśmy policji. Wskazaliśmy też miejsce, gdzie może być ukryte ciało dziewczyny. Jestem przekonany, że jesteśmy o krok od znalezienia Iwony Wieczorek, a także jej zabójców.

Wszystko zaczęło się w sopockim klubie, i tam prawdopodobnie znajdzie swój finał.

JANUSZ SZOSTAK
FUNDACJA NA TROPIE IWONY
FUNDACJA NA TROPIE IWONY


98
SmutnoSmutno
36
Złość!Złość!
13
WowWow
10
Super!Super!
2
LoveLove
2
YayYay
1
HahaHaha
Wiemy już co czujesz. Dziękujemy!

Podziel się informacją. Dzielenie się, jest troską o innych!
PODZIEL SIĘ

Komentarze