Prezydent zabrał głos w sprawie wiaduktu. Prezydent Witold Wróblewski zwołał dziś, 10 października konferencję prasową w związku z doniesieniami Gazety Polskiej Codziennie, która sugerowała, że „wiaduktowi może grozić katastrofa budowlana.”

„Drodzy elblążanie, wiadukt jest bezpieczny, to kompletna bzdura, że grozi nam jakieś niebezpieczeństwo” – tymi słowami rozpoczął konferencję prasową Witold Wróblewski, prezydent Elbląga.

Przypomnijmy, Gazeta Polska Codziennie pisała, że zostały zignorowane ostrzeżenia inspektora nadzoru budowlanego.

„Nasuwa się wątpliwość, czy sposób prowadzenia prac budowlanych i rodzaj zastosowanych tam materiałów nie przyczyni się w krótkim czasie do dopuszczenia do użytkowania budowli do katastrofy budowlanej” – alarmował na łamach Gazety Polskiej Codziennie. inspektor nadzoru budowlanego.

„Ja się bardzo dziwię, że niektórzy politycy zamiast cieszyć się z tego co jest budowane i co służy mieszkańcom zajęli się obrzucaniem błotem” – mówił prezydent Witold Wróblewski.

Witold Wróblewski na konferencji prasowej zapowiedział, że nie wyklucza, że wejdzie na drogę sądową z Gazetą Polską Codziennie.

Jak podkreślał prezydent inwestycja została przekazana do odbioru przez powiatowego inspektora budowlanego, który nie podlega prezydentowi miasta, jest niezależną instytucją.

„Czy wiarygodne jest stawianie zarzutów przez osobę, która nie będąca uczestnikiem procesu budowlanego, a w dodatku startującego do Rady Miasta z listy Prawa i Sprawiedliwości?” – pytał Witold Wróblewski, prezydent Elbląga.

„To stek kłamstw i niedomówień. Mówi się, że te opinie wyraża inspektor nadzoru budowlanego, otóż inspektor nadzoru budowlanego to nie jest zawód, to jest samodzielna funkcja techniczna w budownictwie i zawsze przypisana jest do konkretnej budowy. Ta osoba , czyli Pan Grzegorz Guzowski nie był inspektorem na tej budowie, był osobą postronną i nie miał na tą budowę wstępu” – mówił z kolei Janusz Nowak, wiceprezydent Elbląga.

„Pan Grzegorz Guzowski nawet nie mógł być inspektorem, bo nie ma uprawnień mostowych, i sądów w tej sprawie też wydawać nie powinien, bo porostu nie wypada” – dodał Janusz Nowak.

„Na wiadukcie zostały wykonane próby obciążeniowe (168 ton) i wiadukt nie zawalił się” – dodał na koniec Witold Wróblewski.

Łukasz Nosarzewski, Redaktor Naczelny

Komentarze