Koszmar na Sadowej. Mamy stanowisko ZBK! Mieszkańcy ulicy Sadowej od momentu śmierci swojego sąsiada przeżywają horror, obawiają się również o swój stan zdrowia i wskazują, że może grozić w ich miejscu zamieszkania epidemia.

Wszystko zaczęło się od soboty, 16 czerwca wówczas wezwane przez mieszkańców służby ujawniły w jednym z mieszkań przy ulicy Sadowej zwłoki 54-letniego mężczyzny.

Ciało leżało od niemal tygodnia i było już w stanie głębokiego rozkładu. Jak poinformował nas Czytelnik w momencie kiedy służby zakończyły działania sąsiedzi zostali pozostawieni sami sobie.

„Nikt nas nie poinformował o procedurach, zakład pogrzebowy wynosząc ciało pobrudził klatkę schodową, ciało było w głębokim rozkładzie, do tego doszła wysoka temperatura, z ciała się po prostu lało” – mówi w rozmowie z nami Czytelnik.

Sąsiedzi zmarłego skontaktowali się ze Strażą Miejską, jednak służby powiadomiły sąsiadów, że przez weekend muszą jakoś wytrzymać…

„Przez całą sobotę i niedzielę byliśmy pozostawieni sami sobie z wybrudzoną klatką schodową bez dezynfekcji, chyba występują jakieś procedury podczas zgonu – zabezpieczenie miejsca oraz dezynfekcja?” – zastanawia się Czytelnik.

Dopiero w poniedziałek, 18 czerwca około godziny 17.00 firma wynajęta przez ZBK zajęła się dezynfekcją mieszkania oraz klatki schodowej.

Horroru ciąg dalszy

Do naszej redakcji trafił list mieszkanki ulicy Sadowej, która informuje nas o dalszych problemach: – „Żona tego pana sama sprzątała mieszkanie. Najgorsze w tym jest to ,iż wszystkie rzeczy powinny być zabrane. Niestety wszystkie rzeczy wyrzucone na śmietnik otrzymały drugie życie. Żona zmarłego twierdzi że ZBK nie chciał jej pomóc w uprzątaniu mieszkania. Rzeczy, które trafiły na śmietnik ,dostały się ponownie do innych lokatorów z dzielnicy. Smród na klatkach jest nie do wytrzymania. Grozi tu chyba epidemia. Jak tak można, że służby które muszą nam pomagać podkładają nam kłody pod nogi, a ludzie z problemem zostają” – napisała w liście do nas Czytelniczka.

„Moja sąsiadka wszystkie siatki spod śmietnika zabrała do domu”… – dodaje w liście Czytelniczka.

Sprawą zainteresowaliśmy ZBK.

Odpowiedź z ZBK

„ZBK uprzejmie informuje, że po otrzymaniu informacji o zgonie Najemcy na koszt ZBK zlecona została dezynfekcja lokalu przez profesjonalną firmę świadczącą usługi w zakresie deratyzacji, dezynfekcji i dezynsekcji. W związku z tym, że budynek przy Sadowej stanowi Wspólnotę Mieszkaniową dezynfekcja części wspólnych zlecona została przez zarządcę budynku – firmę MK Nieruchomości. Lokal po zgonie nie został przekazany do dyspozycji ZBK oraz nie zwrócono się do nas z prośbą o pomoc w jego opróżnieniu wobec czego nie było podstaw do usunięcia z lokalu ruchomości stanowiących własność lokatorów. Ponadto informujemy, że lokal mieszkalny przy ulicy Sadowej do którego zabrane zostały odpady jest własnościowy ” – poinformował nas Artur Adamczuk, Dyrektor ZBK w Elblągu.

Łukasz Nosarzewski, Redaktor Naczelny

Komentarze