Port w Elblągu. Bez cenzury. Do naszej redakcji zgłosił się Czytelnik, który porusza sprawę portu w Elblągu, publikujemy ją w całości, bez cenzury. Sprawę będziemy wyjaśniać.

Opinia nadesłana:

Chciałbym poruszyć sprawę portu w Elblągu, o którym jest głośno w związku z planowanym przekopem Mierzei Wiślanej.

Nie przypominam sobie, aby Urząd Morski wprowadził jakiekolwiek zmiany, udogodnienia lub chociaż wziął pod uwagę sugestie armatorów, terminali lub innych firm świadczących usługi w porcie.

Niestety tym razem miarka się przebrała i zdecydowałem się podzielić problemami, z którymi borykają się tutaj ludzie.

Wiem, że media wielokrotnie próbowały skontaktować się z osobami, które w praktyce działają w porcie, ale z powodu w/w argumentów nigdy tego nie zrobiliśmy. Dlatego głównie mieliście okazję rozmawiać z Dyrektorem Zarządu Portu.

Wracając do aktualnego problemu, polega on na tym, że po okresie zimowym tor wodny bardzo się spłycił, co dzieje się zresztą po każdej zimie (dodam, że Zalew Wiślany zamarza w okresie zimowym).

Problem nie był wielki dopóki Urząd Morski przeprowadzał w miarę regularnie pogłębianie. Dotyczy to przede wszystkim wyjścia z rzeki Elbląg na Zalew Wiślany, pomiędzy czerwoną główką a stawą Elbląg.

Według przepisów portowych jednostki wchodzące do portu mogą mieć maksymalne zanurzenie 2 metry przy średnim stanie wody, tj. 500. W tym roku sezonie żeglugowym, który rozpoczął się niedawno okazało się, że jest takie spłycenie, że jednostki mogą mieć max 1,7m przy stanie wody 500. W efekcie pierwsza załadowana barka w dniu 03.04.2018 stoi do dnia dzisiejszego i nie może wyjść z portu.

Druga załadowana 05.04.2018 również czeka na wyjście, a trzecia załadowana w Kaliningradzie nie może wejść do portu i stoi na kotwicy czekając sprzyjające warunki. Kapitanat nie poinformował przed sezonem żeglugowym o istniejących ograniczeniach. W między czasie firmy obracające towarem, przewoźnicy, terminale zdążyli podpisać wiążące kontrakty na konkretne ilości ładunków, które miały przejść przez port, określając stawki frachtu, ilości rejsów, terminy ich realizacji oraz tonaż jaki zabierze każda barka.

Można sobie tylko wyobrazić jakie będą tego konsekwencje. Firmy, które wysyłają towar do Rosji to wielkie spółki, które są oburzone zaistniałą sytuacją. Nie chcielibyśmy stracić naszych klientów, ponieważ od 2014 roku i tak ledwo co funkcjonujemy i staramy się jakoś utrzymać w trudniejszych czasach czyli po następstwach związanych z aneksją Krymu, spadkiem kursu rubla, itp.

Według informacji w dniu 05.04.2018 od Kapitana Portu Pana Aleksandra Czerepko, dowiedzieliśmy się że styczniowy przetarg na pogłębianie został anulowany, a nowy nie wiadomo kiedy będzie. Może w sierpniu, ale niczego nie obiecuje, ponieważ nie ma na to pieniędzy.

Z powodu otaczających nas rezerwatów m.in. Natura 2000, pogłębianie może się odbywać tylko w określonym czasie, z powodu okresów lęgowych ptaków oraz ryb.

Podobna sytuacja miała miejsce chyba w 2014 roku, ale trwała około miesiąca, ponieważ w maju tor został już pogłębiony. Niestety tym razem nie widać szans na poprawę zaistniałej sytuacji.

Jedyną osobą, która udziela informacji mediom jest Pan Arkadiusz Zgliński, dyrektor Zarządu Portu Morskiego w Elblągu. Ale z racji swojej funkcji nigdy nie może powiedzieć „prawdy”.

Bardzo proszę o interwencję w tej sprawie, ponieważ prowadzenie tutaj działalności jest skutecznie utrudniane. Liczymy na to, że pod Państwa presją urzędnicy zajmą się tą sprawą w trybie pilnym.

Opinia nadesłana

Sprawie będziemy się przyglądać.

Więcej wiadomości z serwisu „Społeczeństwo” znajdziesz TUTAJ.

 

Komentarze