List od pracownika PKS Elbląg. Bez Cenzury

0
18503

List od pracownika PKS Elbląg. W tygodniu otrzymaliśmy list od pracownika PKS Elbląg. Publikujemy go w całości w kategorii przeznaczonej dla Was: „Bez Cenzury”.

List od pracownika PKS Elbląg

„Jestem pracownikiem firmy PKS Elbląg pracuje w tym przedsiębiorstwie już dłuższy czas. Myślę że warto poruszyć temat tego co się dzieje w tej firmie.

Być kierowcą z tak gigantyczną odpowiedzialnością za minimalną krajową( umowa na pełen etat) albo emeryci na umowę zlecenie, którzy pracują po kilkadziesiąt godzin w miesiącu. Czy też pracownicy innych działów firmy oraz placówki (Nowy Dwór Gdański, Braniewo, Pasłęk, Orneta z tego co wiem to około 330 osób).

Jak jesteśmy wynagradzani za naszą prace

Mogę powiedzieć, że podwyżki są sukcesywnie co roku ale jest to kwota, którą wyrównuje minimalna krajową. A dla pracowników ze stażem większym od mojego przykład 25-40lat to jakieś 10 może w skrajnym przypadku 30 groszy do godziny brutto gdzie ich wynagrodzenia przy nominale miesięcznym godzin to ok 2-2.5 tyś PLN netto.

Oczywiście można zrobić nadgodziny oby nie za dużo. Jeśli nowy pracownik po kilku miesiącach odchodzi, bo widzi że za tą pensję…

Oczywiście jesteśmy motywowani premią (nie wiem jak ją nazwać chyba uznaniowa), którą oczywiście można zabrać to najbardziej dotyczy kierowców za przepadły(które są odrębnym sporem w tej firmie) kolizję itp.

„Wszystko przynosi straty”

Największą motywacją jest postawa „prezesa” który cały czas próbuje nas przekonać, że wszystko przynosi straty (i nie może nam podnieść z tego względu stawki godzinowej) prawie wszystkie działy w firmie.

Komunikacja miejska i pozamiejska jest nierentowna to na poczet wyższych strat kupmy nowe wozy, ja rozumiem że nowy ładniejszy tabor przyciąga klientów, ale po co kupować duży autokar za duże pieniądze, który spali więcej większe koszta eksploatacji jak do Warszawy jadą 3-5 osób, czy nie lepiej kupić małego tańszego i ekonomiczniejszego Mercedesa sprintera.

Przepraszam zagalopowałem się, to przecież „prezes” ze swoją świtą są mądrzejsi oni wiedzą co dobre dla firmy. Jeśli chcemy odwiedzić skansen z czasów komuny to zapraszam na warsztat przy Mickiewicza, tam nawet kurz z lat 70-80 jest do oglądania piękne lamperie etc i dziwi mnie to, że mali przedsiębiorcy potrafią napisać projekty, ze środków unijnych na rozwój stanowisk a tu nic.

Tak jak pracownicy warsztatu swoimi umiejętnościami zatrzymali się 20 lat temu, a wozy są coraz nowsze ale to nie wina ludu tylko zarządu który nie rozwija i nie szkoli ludzi.

Tak jak w powiedzeniu z lat 80 „PKS firma fest wszyscy kradną jeszcze jest” teraz można skrócić do „PKS jest”.

Więcej wiadomości z serwisu „Społeczeństwo” znajdziesz TUTAJ.

Reklamy

Komentarze