Nadesłane od czyteniczki

Koszyki w Elblągu pełne żywności dla biednych dzieci. Koszyki znowu stoją po sklepach zbierają żywność dla biednych dzieci – pisze do nas Czytelniczka.

„Przez 8 lat Platforma Obywatelska mówiła, że nie ma biedy w Polsce. Teraz PiS mówi, że poprawił się byt w Polsce, że ludziom żyje się lepiej. To w końcu jest bieda, czy jej nie ma? Dostają 500+i dzieci nadal głodne chyba, że przepijają wszystko” – napisała do nas Czytelniczka.

Poziom biedy spada, ale nadal jest wysoki

W 2016 roku pomocą objęto ogółem 4.956 rodzin (w roku 2015 – 6.210), w tym 8.765 osób funkcjonujących w tych rodzinach (w roku 2015 – 11.433), co oznacza, że w 2016 roku z pomocy społecznej korzystało ponad 7 % mieszkańców Elbląga (których liczba ustalona w ewidencji ludności wg danych na koniec 2016 r. – wynosiła 116.291 osób).

Rodziny otrzymały pomoc w różnych formach, w tym:
• 4.862 rodziny (8.618 osób w tych rodzinach) skorzystały ze świadczeń pomocy
społecznej przyznanych decyzją administracyjną (bez względu na rodzaj
świadczenia, formę i liczbę świadczeń oraz źródło finansowania) – decyzje
skierowano do 6.411 osób z tych rodzin, z tego:
– 3.281 rodzin otrzymały świadczenia pieniężne,
– 3.003 rodziny otrzymały świadczenia niepieniężne
• 2.717 rodzin (4.831 osób w tych rodzinach) skorzystało z pomocy w formie pracy
socjalnej, w tym 94 rodziny (147 osób w tych rodzinach) uzyskały pomoc wyłącznie
w postaci pracy socjalnej (bez korzystania z jakichkolwiek świadczeń
przyznawanych decyzją administracyjną)

Powody trudnej sytuacji życiowej

Głównym powodem trudnej sytuacji życiowej rodzin korzystających z pomocy w 2016 jest ubóstwo. Liczba takich ubogich rodzin jest porażająca. To aż 3170 rodzin, co się przekłada na liczbę prawie 6 tysięcy osób.

Drugim powodem jest bezrobocie. Liczba rodzin w Elblągu, których ten problem dotyka wynosi 2176 rodzin, czyli około 5 tysięcy osób.

raportu wynika, że dużym problemem jest także niepełnosprawność oraz długotrwała lub ciężka choroba. Po zsumowaniu, dotkniętych rodzin tymi przypadkami jest ponad 4 tysiące rodzin.

Głodne dzieci w Elblągu

Najsmutniejszym działem w obszernym raporcie MOPS jest ten, który mówi o najmłodszych, o dzieciach, które są dotknięte ubóstwem.

Z analizy danych sprawozdawczych wynika, iż wśród rodzin korzystających z pomocy w 2016 roku rodziny z dziećmi stanowiły ponad 29% rodzin (1.451 rodzin), które posiadały na utrzymaniu i wychowaniu ok. 2.878 dzieci, w tym ponad 1.477 dzieci wychowywało się w rodzinach niepełnych (809 rodzin niepełnych)

W okresie od 1 stycznia 2016 r. do 31 grudnia 2016 r., ze zorganizowanego dożywiania w formie wydawanych posiłków, przyznanych decyzją administracyjną w oparciu o wywiad środowiskowy (potwierdzający zasadność przyznania rodzinie tej formy pomocy) – korzystało ogółem 2.120 dzieci i młodzieży.

Wiara czyni cuda, ale nie w tym mieście

Trudno się dziwić, że mieszkańcy Elbląga nie wierzą już w to, że będzie lepiej. Żyją z dnia na dzień. Dla tysięcy elblążan to życie jest jednak wegetacją, bo nie mają możliwości zmienić tego losu. W większości przypadków opisywanych w raporcie, ubóstwo dotknęło mieszkańców wraz z utratą pracy. Ten dramatyczny proces rozpoczął się kilkanaście lat temu i nikt, jak do tej pory, nie potrafił go powstrzymać.

Elblążanie, którzy zaryzykowali i zaczęli szukać szczęścia poza krajem, dziś ani myślą tu wrócić. Oni w znaczącej większości mówią, że owszem, kiedyś chcieliby tu wrócić, ale – jak podkreślają – w sytuacji, gdy jakość życia ulegnie w Elblągu radykalnej poprawie. Poprawa jest, ale niestety niewielka.

– Bieda niszczy wszystko. Działa jak choroba, potworna epidemia, która zabija największą miłość i sprawia ogromny ból. Gdy nie masz możliwości swoim dzieciom zapewnić podstaw choćby w posiłkach, długo nie przetrwasz. Wykończysz się psychicznie sam albo wszystkich wokół, których kochasz.

Nam także to groziło. Oboje z żoną, niemal w tym samym czasie straciliśmy pracę. Całe nasze życie legło w gruzach i po wielu próbach i podejmowanych walkach o przetrwanie w Elblągu, zabrnęliśmy po roku w ślepy zaułek – długów i strachu przed każdym kolejnym dniem. Gdyby nie stanowcza decyzja w 1999 roku, o emigracji, dziś pewnie moje dzieci wychowywałyby się w rozbitej rodzinie. – mówi nam jeden z mieszkańców naszego miasta, który wraz z rodziną żyje w Wielkiej Brytanii. Jak zaznacza nasz rozmówca, na epidemię biedy, która rozprzestrzenia się w Elblągu, nikt dotąd nie potrafił znaleźć lekarstwa.

Łukasz Nosarzewski, Redaktor Naczelny

Komentarze