Polski przestępca seksualny ucieka przed linczem z Anglii do kraju. Choć policja w UK chciała chronić tożsamość Polaka, jego dane ujawniła prasa.

Przestępca seksualny z Polski, którego dane policja w Derbyshire próbowała ukryć w trosce o bezpieczeństwo jego oraz innych członków polskiej społeczności w Shirebrook, a które zostały ujawnione na skutek starań lokalnej prasy, ucieka z Anglii do Polski. Wszystko dlatego, że boi się, iż może paść ofiarą linczu – donoszą „Daily Mail” i „Express”.

Jaworski, jak pisze „Express”, był skazany w Polsce w 2014 roku za napaść seksualną. Po usłyszeniu wyroku wyjechał na Wyspy. Angielska policja zorientowała się z kim ma do czynienia, kiedy mężczyznę zatrzymano za picie alkoholu w niedozwolonym miejscu i jego dane wprowadzono do bazy zawierających informacje o przestępcach karanych w innych krajach Europy.

Wszczęto wtedy procedurę wpisania go na listę przestępców seksualnych, ale policja postanowiła zachować się nietypowo i wnioskowała o utajnienie danych Jaworskiego. Zrobiono to z powodu obaw o bezpieczeństwo jego oraz innych żyjących w Shirebrook Polaków, ponieważ relacje między nimi, a miejscową angielską społecznością oceniano jako napiętę i grożące wybuchem.

Próba utajnienia jego danych nie spotkała się jednak z uznaniem sądu, który postanowił je ujawnić. Efektem była także bardzo ostra reakcja prasy, która rozpowszechniła jego wizerunek oraz bardzo ostro skrytykowała policję. Pytano, między innymi, jakim cudem pozwolono się mężczyźnie osiedlić w Wielkiej Brytanii bez sprawdzenia jego kryminalnej przeszłości.

– Odkąd ujawniono jego dane, nie wyszedł z domu. Boi się, że może zostać zlinczowany – mówi teraz ojciec mężczyzny, który podkreśla, że jego syn nie jest gwałcicielem. – Nazywają go gwałcicielem, ale to nie jest prawda. On ją dotykał i molestował, ale jej nie zgwałcił. Teraz z powodu tych kłamstw jest w depresji – cytuje jego słowa „The Sun”.

20-latek stracił też pracę w Sportsdirect.

Gazeta przytacza także opinie sąsiadów, którzy mówią, że on i jego ofiara byli w mniej więcej tym samym wieku, i oboje byli pijani, kiedy doszło do przestępstwa. Po wyroku rodzina, jak podkreślają – porządna, zdecydowała, że chłopak potrzebuje nowego startu i Wielka Brytania będzie do tego najlepszym miejscem.

Teraz Jaworski zdecydował się na ucieczkę z Wysp. Do Shirebrook przyleciały jego matka oraz siostra, które po spotkaniu z prawnikiem mają zamiar zabrać go do domu.

Lokalna prasa podkreśla, że dom, w którym wraz z innymi „imigrantami z Europy Wschodniej”, mieszka Jaworski, to miejsce dobrze znane policji. Ta w ostatnim czasie interweniowała tam około 20 razy. Cytuje też kobietę, która opowiada, jak w jego okolicy została zaatakowana nożem. Sugerując przy tym, że autorami ataku byli właśnie ci ludzie. – Ciekawe, czy gdyby ten człowiek mieszkał, gdzieś obok ich domu, próbowaliby zrobić to samo – mówi cytowana ofiara napaści.

Wiele pisze się też o tym, że policja próbuje w specjalny sposób traktować imigrantów z naszej części Europy i to nie podoba się miejscowym oraz jest powodem napięć.

Komentarze