Tłumy w Gdańsku, pustki w Elblągu

Tu i tam Stare Miasto. Różnicę widać jednak ogromną. Tłumy w Gdańsku, pustki w Elblągu. Tak było, jest i będzie… Smutna relacja elblążanki.

Elblążanie dzielą się z nami zdjęciami i informacjami jak spędzają majówkowy weekend. Publikujemy je pod tym linkiem. Dziś, jedna z naszych Czytelniczek wysłała nam informacje i zdjęcie z Gdańska, i podzieliła się z nami swoimi spostrzeżeniami.

„Wczoraj Elbląg, dziś Gdańsk. Ogromna różnica…”

„Wczoraj z rodziną i znajomymi wybraliśmy się na Stare Miasto w Elblągu. Byliśmy w czasie obchodów związanych ze Świętem Flagi, i wówczas ludzi było nawet sporo. Wybraliśmy się na lody i kawę do jednego z lokali, w którym spędziliśmy półtorej godziny. Wewnątrz oprócz naszej rodziny była jeszcze jakaś para, a reszta stolików pozostawała pusta. Gdy wyszliśmy na zewnątrz – na ulicy Stary Rynek parę osób było, ale ogólnie panował spokój i cisza…” – napisała nam elblążanka.

„Dziś z rodziną wybraliśmy się do Gdańska. Pomijając fakt, że w pociągu trudno było znaleźć miejsce siedzące, to gdy wysiedliśmy na dworcu głównym w stolicy województwa pomorskiego, zamarliśmy. Na PKP tłumy takie, że ciężko było wyjść na zewnątrz budynku. Zapytaliśmy panią z kiosku, czy w Gdańsku odbywają się jakieś nadzwyczajne imprezy, czy coś, że takie tłumy i wielu obcokrajowców… Pani stwierdziła, że nie, że tu tak zawsze w weekend jest. Pomyślałam, że super, że jak miasto tętni życiem, to wszystkim żyje się lepiej.

Teraz jesteśmy na Starówce w Gdańsku. Po dwugodzinnej wędrówce po lokalach, w końcu znaleźliśmy miejsce i odpoczywamy. Postanowiłam na gorąco podzielić się wrażeniami i zapytać elblążan, albo może tych co w Elblągu rządzą – dlaczego nasze miasto, nasz kochany Elbląg śpi? Dlaczego Stare Miasto stało się dzielnicą smutnych bogaczy, a lokale nie żyją, a jak żyją to krótko? Dlaczego tak jest?

Najsmutniejsze jest to, że od moich dwóch córek usłyszałam dziś „mamo, mamo, zamieszkajmy tu. Tu jest mega fajnie, a Elbląg to nuda na maksa… Już wiem, jaki kierunek obiorą za kilka lat…” – kończy relację Pani Monika – mieszkanka Elbląga.

Komentarze