Fot. Piotr Kamionka/REPORTER
Fot. Piotr Kamionka/REPORTER

– Prawo jazdy jest dla osób świadomych, mądrych – powiedział w „Dzień Dobry TVN” st. asp. Paweł Opas z Komendy Głównej Policji. Okazuje się, że mandat można dostać np. za przyspieszanie na złość, holowanie auta bez hamulców lub wożenie pasażera, który jest pod wpływem alkoholu. Za co jeszcze można zostać ukaranym przez policjantów? O szczegółach dowiesz się z materiału wideo. Poniżej przedstawiamy też kilka przykładów.

Mandaty za wykroczenia, o których nie wiedziałeś

Nikt z nas nie lubi mandatów. Wszyscy wiemy, za co nam grożą na drogach. Przekraczanie prędkości, wymuszanie pierwszeństwa, spowodowanie stłuczki albo przechodzenie przez przejście w miejscu niedozwolonym. To oczywistości dla każdego kierowcy i pieszego. Ale czy wiecie, że policjanci mogą wlepić mandat za zwolnienie kroku albo włączenie awaryjnych świateł podczas wysadzania dziecka z samochodu pod szkołą? Oto kilka przykładów sytuacji, w których można dostać mandat, a których się nie spodziewaliście (albo o nich zapomnieliście).

1. Zwolnienie kroku na przejściu dla pieszych – 50 zł

Zebra to nie jest miejsce do bujania w obłokach. Każde dziecko uczone jest, że po pasach przechodzi się szybko (choć bez biegania), zdecydowanie i z zachowaniem szczególnej ostrożności. Zwłaszcza dziś, kiedy młodzież wkracza na przejścia ze słuchawkami na uszach i wpatrzona w smartfony jest to trudne do wyegzekwowania. Nie wszyscy wiedzą, że na przejściu nie wolno zwalniać ani przyspieszać. Ktokolwiek zamyśli się i zwolni albo stanie na środku, by podumać „quo vadis”, naraża się na stratę 50 zł.

2. Awaryjne światła pod szkołą – 200 zł

Światła awaryjne mogą być używane w okolicznościach postoju z powodu uszkodzenia pojazdu lub wypadku. Włączanie ich, gdy chce zatrzymać się w miejscu niedozwolonym jest niezgodne z obowiązującymi przepisami.

Prawo nie pozostawia żadnych wątpliwości. Scena pod szkołą: tatuś podjeżdża z dzieckiem, chce szybko je wysadzić, ale żeby nie powodować zagrożenia włącza awaryjne. No cóż, choć ma dobre intencje, naraża się na uszczuplenie portfela o 200 zł. Nie wolno!

3. Gęsiego, nie obok siebie – 50 zł

Kto z was, pieszych, poza obszarem zabudowanym szedł poboczem wraz ze znajomym, dzieckiem albo przyjacielem? Każdy! A kto z was szedł tak, jak nakazuje prawo? Prawdopodobnie niewielu.

A przepisy są jasne, nie wolno iść obok siebie, trzeba jeden za drugim, gęsiego. Niedostosowanie się kosztuje 50 zł od osoby.

4. Wożenie podchmielonego kolegi – 150 zł

Sytuacja jakich wiele. Bierzesz swój skuter, motocykl albo rower i jedziesz do znajomego na piwo. Siadacie w knajpie, on przyjechał autobusem. Ty oczywiście nie pijesz, bo to zakazane. Ale on wychyla jeden kufel, potem jeszcze jeden, wreszcie trzeci.

Po spotkaniu proponujesz mu podwózkę, wydaje ci się, że wszystko jest w porządku, jesteś przecież trzeźwy, nie tknąłeś alkoholu. No cóż, gdybyś był na spotkaniu samochodem, nie byłoby problemu. Ale jeśli proponujesz podwózkę nietrzeźwemu skuterem, motocyklem albo rowerem, łamiesz prawo. Mandat wynosi 150 zł.

5. Przyspieszanie na złość – 350 zł

Inna sytuacja. Jedziesz drogą krajową przepisowe 90 km/h. Z tyłu widzisz auto, którego kierowca chce cię wyprzedzić. Siedzi ci na zderzaku, jakby zmuszając do jechania szybciej, ale ty masz twarde postanowienie, by nie łamać zakazu. On wyprzedza cię, a ty postanawiasz go „nauczyć rozumu”. Masz szybszy samochód, jedno naciśnięcie gazu sprawia, że kierowca obok zaczyna mieć problemy z wyprzedzeniem.

Abstrahując od tego, że takie zachowanie jest przejawem drogowej agresji i jest niebezpieczne, jest również nielegalne. Przyspieszanie, kiedy jest się wyprzedzanym to zgodnie z taryfikatorem jedno z „droższych” przewinień, kosztuje 350 zł.

6. Holowanie auta bez hamulców – 250 zł

Przepisy dotyczące holowania pojazdów są w kodeksie drogowym unormowane bardzo szczegółowo. Głównie dlatego, że pomysły holujących i holowanych jeżą włos na głowie. Dochodzi do sytuacji, które naprawdę powodują niebezpieczeństwo.

Jedną z nich jest holowanie auta z niesprawnymi hamulcami. Nie wolno tego robić, ani na sztywnym, ani na luźnym holu, choćby jechało się tak wolno, jak to tylko możliwe. Kara za złamanie przepisu wynosi 250 zł.

7. Nie jemy, nie palimy, jeśli podwozimy – 50 zł

To jeden z mniej znanych i chyba najmniej przestrzeganych przepisów. Polski kodeks drogowy stanowi jasno, że za kółkiem można jeść, pić i palić tylko jeśli jedzie się samemu. Z towarzyszem nie.

Art. 63 punkt 5: „Kierującemu pojazdem silnikowym, który przewozi osobę, zabrania się palenia tytoniu lub spożywania pokarmów w czasie jazdy. Nie dotyczy to kierującego samochodem ciężarowym, który przewozi osobę w kabinie kierowcy i kierującego samochodem osobowym, z wyjątkiem taksówki”.

A zatem śniadanie w samochodzie: tak. Ale kolacja w samochodzie we dwoje: już nie. Mandat za przewinienie wynosi 50 zł.

8. Niedopałki i torby z Maca – 50-200 zł

Polskie drogi, a konkretnie pobocza, nie należą do najczystszych. To bardziej kwestia wychowania niż przepisu prawa, które oczywiście zabrania śmiecenia. Tymczasem wyrzucanie przez okno niedopałków, chusteczek higienicznych, a nawet torebek po batonach albo jedzeniu z przydrożnych restauracji, jest nagminne.

Mandat należy się nie tylko za te „wielkogabarytowe” śmieci, ale także za drobiazgi. Warto o tym pamiętać.

Źródło: X-News/WP

Komentarze