Wbrew powszechnej teorii o „słodkiej krwi”, która ma działać na komary jak narkotyk, sprawa wcale nie jest taka prosta.

Zdaniem naukowców jest bowiem wiele powodów, które sprawiają, że stajemy się łakomymi kąskami dla owadów. Co więc decyduje o tym, że to właśnie ty zawsze jesteś „zjadany/a żywcem”?

Naukowcy uważają, że to między innymi kwestia zapachu naszej skóry, która u każdego jest pokryta różnymi kombinacjami bakterii. Te zaś produkują różne związki chemiczne, które składają się właśnie na nasz indywidualny zapach.

Komary kuszą także podwyższona temperatura naszego ciała wywołana np. wysiłkiem fizycznym (biegacze strzeżcie się!), woń piwa czy zwiększona ilość wydychanego przez nas dwutlenku węgla.

Zobaczcie, dlaczego niektórzy z nas wydają się komarom „smaczniejsi”.

Warto też pamiętać, że ugryzienia komarów to nie tylko chwilowa niedogodność – owady te przenoszą groźne choroby (wirus zika, dengę czy malarię) i należy odpowiednio się przed nimi zabezpieczać.

Naukowcy z Brazylii – kraju, w którym skala występowania wirusa zika osiągnęła już rozmiary katastrofy – obawiają się, że nie tylko stosunkowo rzadkie, tropikalne komary Aedes aegypti są odpowiedzialne za jego przenoszenie. Jeśli potwierdzi się hipoteza, że do zakażenia może dochodzić także za pośrednictwem „zwykłych” komarów, groźba rozprzestrzenienia się epidemii na cały świat wzrośnie dramatycznie – ostrzegają eksperci.

Obecność wirusa stwierdzono ostatnio w ok. 20 krajach, a największe ogniska odnotowano w Brazylii, Kolumbii, Salwadorze, Panamie i Republice Zielonego Przylądka. Z powodu wirusa w niektórych krajach, takich jak Kolumbia, Ekwador czy Jamajka, władze wydały nawet oficjalne zalecenia, by kobiety nie zachodziły w ciążę. W Europie w ciągu ostatnich dni przypadki występowania wirusa stwierdzono w Danii, Wielkiej Brytanii i Portugalii.

Źródło: Fakt24/tvn24

Komentarze