Dziecko zmarło w efekcie wtórnego utonięcia |Fot. itsmejust / Shutterstock|

Beztroska zabawa w basenie pod okiem nadopiekuńczych rodziców, chwila grozy, gdy maluch zachłystuje się wodą i szybki powrót do domu. Dziecko było senne i markotne. Zmęczony maluch zasypia i… już nigdy się nie budzi. Dziecko zmarło w efekcie wtórnego utonięcia…

Gorący lipcowy weekend. Sobotę rodzina Rafałka spędza nad wodą. Nie wiedzą jeszcze, że będzie to ich ostatni wspólnie spędzony dzień. Wielkie zjeżdżalnie, harce w wodzie. Wystarczyła chwila nieuwagi, gdy chłopiec zaczął się topić. Krótki epizod okazał się niegroźny, a mały z uśmiechem powrócił do zabawy z rówieśnikami. Tego wieczoru dziecko wydawało się jednak senne i markotne – nic dziwnego, cały dzień spędziło w basenie z innymi dziećmi. Gdy Anna kładła go spać, nie podejrzewała, że żywego syna widzi po raz ostatni.

– Do dziś zastanawiam się, jak z taką ilością wody w płucach można normalnie funkcjonować. Rafałek był zmęczony, ale nawet nie podejrzewałam, że może to być coś tak strasznego – mówi Anna, mama chłopca.

Wtórne utonięcie, choć niewystarczająco znane, dotyczy aż 15 proc. utonięć, poczynając od zachłyśnięcia w dmuchanym baseniku, po podtopienie w pięciometrowym basenie. Gdy do dróg oddechowych i płuc dostanie się nawet niewielka ilość wody, może ona doprowadzić do niedotlenienia mózgu, a w konsekwencji do śmierci.

– Sytuacja jest prosta. Wyobraźmy sobie człowieka topiącego się w słonej wodzie morskiej. Zostaje wyciągnięty na brzeg, wykasłuje wodę… Samopoczucie wraca do normy, jednak w drogach oddechowych pozostaje sól. Do tej słonej wody z organizmu zaczyna przedostawać się woda z krwi i w ten sposób zaczyna zalewać płuca od środka, powodując ich obrzęk. Stąd też nazwa – utonięcie wtórne. W medycynie często spotykamy się z tym zjawiskiem. Jest to obrzęk płuc – mówi dr Lechosław Dorożała, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Pabianickiego Centrum Medycznego.

Nazwa samego zjawiska jest nieco myląca, ponieważ człowiek umiera nie w wyniku utonięcia, ale powikłań po podtopieniu, gdy znaczna część wody nie tylko słonej, ale również chlorowanej dostaje się do dróg oddechowych i stopniowo drażniąc narządy, powoduje ich obrzęk. Można też mówić o tak zwanych suchych utonięciach. W tym przypadku mechanizm jest nieco inny – uduszenie spowodowane jest tym, że woda dostając się do nosogardzieli, powoduje skurcz krtani, niemożność oddychania i w efekcie zatrzymanie krążenia.

Podobną historię przeżyła autorka bloga Delighted Mom. Podczas „pool party”, jej syn wpadł do jacuzzi z hydromasażem. Autorka dopilnowała, aby dziecko odkrztusiło wodę i z ulgą pozwoliła mu wrócić do zabawy. Jeszcze tego samego dnia, czekała w szpitalu na wiadomość, czy jej malec przeżyje. Na szczęście wszystko zakończyło się happy end’em i przestrogą, której Lindsay nie zapomni do końca życia.

Jakie są objawy wtórnego utonięcia?

Największym zagrożeniem wtórnego utonięcia jest brak charakterystycznych objawów. Człowiek zaczyna być senny, lekko otumaniony i wyczerpany. Może wystąpić ból w klatce piersiowej, problemy z oddychaniem. Gdy dodatkowo pojawia się kaszel lub co gorsza w momencie zachłyśnięcia wodą doszło do wymiotów, natychmiast należy udać się z chorym do najbliższego szpitala.

– Ważne, aby pamiętać, że gdy człowiek zachłyśnie się dużą ilością wody i na pierwszy rzut oka nie widać żadnych objawów, nie należy zostawiać go bez pomocy. Zjawisko wtórnego utonięcia następuje od paru minut po incydencie do nawet 72 godzin. Może się więc zdarzyć, że człowiek jest zdrowy, czuje się świetnie, po czym po kilku godzinach zaczyna odczuwać duszność – mówi dr Dorożała.

Rocznie na świecie notuje się ponad 1000 przypadków utonięć wtórnych u dzieci ze skutkiem śmiertelnym. Mimo to nadal wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, które niesie za sobą nawet lekkie zachłyśnięcie wodą. Oczywiście zagrożenie wtórnym utonięciem dotyczy nie tylko dzieci, ale i osób dorosłych.

Przykładem tego może być historia Brayana, 19-letniego studenta z Kalifornii, który podczas wakacji ze znajomymi wybrał się nad jezioro. Alkohol, zabawa i… hasło jednego z uczestników imprezy: „Idziemy do wody!”. Nikt ze znajomych nie zdawał sobie sprawy, że Brayan nie potrafi pływać. Dlatego też nikt nie zatrzymał go, gdy ten wbiegał z innymi do jeziora. Chwila nieuwagi, utrata gruntu pod nogami i nieszczęście gotowe. Wyciągnięty z wody odkaszlnął kilka razy zalegającą wodę i powrócił do zabawy z przyjaciółmi. Lekko kasłał, był senny, słabo kontaktował, jednak wydawało się, że to przez dużą ilość alkoholu, jaką wypił. Kilka godzin później jednak pojawiły się u niego nieznośne duszności, prawie nie mógł oddychać. Tylko szybkie przetransportowanie chłopaka do szpitala uratowało mu życie.

– Mimo że „wtórne utonięcia” są w Polsce bardzo rzadkie, należy pamiętać, że jeśli ktoś tonął, powinien taką osobę obejrzeć lekarz. W przypadku jakichkolwiek objawów, np. duszności, trzeba się jak najszybciej zgłosić do lekarza. Wystarczy krótka chwila, by nic nieznacząca duszność przerodziła się w taką, która będzie zagrażać życiu – radzi dr Lechosław Dorożała.

Wskazówki, których stosowanie zmniejsza ryzyko wtórnego utonięcia u dziecka:

  • wybieraj miejsca bezpieczne dla dzieci, tj. dostosowane do ich potrzeb,
  • pamiętaj, że do utonięcia wtórnego może dojść nawet w ogrodowym baseniku, dlatego podczas zabawy w wodzie, nigdy nie spuszczaj dziecka z oczu,
  • jeżeli dojdzie do zachłyśnięcia, dopilnuj, aby dziecko odkrztusiło całą wodę, następnie zabierz je do szpitala, aby mieć pewność, że nic mu nie zagraża,
  • wskazane są lekcje pływania – jeśli zadbamy, by dziecko umiało dobrze pływać, zmniejszymy znacznie ryzyko podtopienia,
  • rozmawiaj z dzieckiem – uświadomione o niebezpieczeństwach, jakie niosą za sobą zabawy w wodzie, będzie samo starało się unikać niektórych zachowań.

    Źródło: Onet.pl
    Źródło: Onet.pl

Komentarze