Opinie lokalnych przedsiębiorców w Elblągu o supermarketach - fot. kadr z reportażu Stowarzyszenia Elblążanie Razem

Supermarkety rosną w Elblągu jak grzyby po deszczu… „Pisaliśmy już o tym, co jest główną przyczyną likwidacji przedsiębiorstw w Elblągu. To z pewnością supermarkety, na których powstawanie w naszym mieście pozwalają nieudolne decyzje władz.” – piszą na swojej stronie i w portalach społecznościowych „Elblążanie Razem”.

Jak wskazuje w swojej publikacji Robert Grabowski – Przez decyzje władz w Elblągu powstaje właśnie kolejny supermarket w naszym mieście. Tym razem przy ul. Dębowej.

Jak można nazywać supermarket inwestycją? Na pewno nie jest to inwestycja przyjazna dla miasta. Z pewnością jest to początek końca wielu mikro i małych przedsiębiorstw. A przecież to właśnie nasi elbląscy przedsiębiorcy płacą tu podatki (od nieruchomości, gruntowy i od środków transportu)! To właśnie nasi przedsiębiorcy zatrudniają elblążan na umowach o pracę! Dlaczego wspiera się obcy kapitał, a zapomina o naszym rodzimym – elbląskim?” – podkreśla Robert Grabowski ze Stowarzyszenia „Elblążanie Razem”.

„Elblążanie Razem” postanowili zapytać właścicieli okolicznych sklepów, co sądzą na temat tworzenia nowych supermarketów w Elblągu?[brid video=”12072″ player=”2914″ title=”Opinie lokalnych przedsibiorcw w Elblgu o supermarketach”]

I błagamy, niech nikt nie wciska nam kitu o nowych miejscach pracy, bo więcej miejsc pracy zniknie przez te pseudo inwestycje. Nie chodzi też o to, aby krytykować elbląskie władze, ale aby obudzili się w końcu, że zgadzając się na powstawanie takich pseudo inwestycji, wydają wyrok na lokalnych przedsiębiorców, którym to zawdzięczają podatki spływające do kasy miasta!” – czytamy w publikacji.

W samym Elblągu działa 13 discountów sieci „Biedronka”. Wkrótce powstanie drugi Lidl a według naszych informacji firma planuje otwarcie kolejnych discountów. Elbląg to także zagłębie „Żabek” oraz miasto, w którego centrum znajdują się trzy hipermarkety: Carrefour, Leclerc oraz Kaufland.

Z wyliczeń analityków portalu Money.pl wynika, że gdyby wszystkie sklepy w Polsce powyżej 250 mkw. – to znaczy supermarkety, dyskonty i hipermarkety – obłożyć 1-procentowym podatkiem, to do budżetu trafić może nawet miliard 210 mln zł. Sama tylko sieć Biedronka, której obroty w zeszłym roku wyniosły 35,89 mld zł, musiałaby wpłacić blisko 360 mln zł. Jeszcze więcej fiskus zarobiłby, gdyby opodatkować także sklepy typu convenience zrzeszone w sieciach takich jak Żabka.

Komentarze