35-letnia Heather McManamy z ukochaną 4-letnią córeczką

Wciąż ma nadzieję. Nie jest gotowa na pożegnanie, ale choroba jest dla niej bezlitosna. 35-letnia kobieta umiera na raka piersi i jedyne, co może zrobić, by być z córką, kiedy ta będzie dorastała, to napisać do niej listy. Na każdą okazję: urodziny, ostatni dzień szkoły i najtrudniejsze momenty życia. Powstało już sporo, a na tym nie koniec.

35-letnia Heather McManamy, mama czteroletniej dziewczynki nie może się pogodzić z tym, że nie będzie mogła doradzać córce w życiowych decyzjach, dlatego też zostawia jej listy. Jej historią zainteresował się świat.

Czteroletnia Brianna to prawdziwe oczko w głowie pani McManamy. „Nie jestem jeszcze gotowa na pożegnanie” – wyznaje matka dziewczynki. W ciągu kilku miesięcy, śmiertelnie chora kobieta zostawiła córce około 40 listów. Doradza w nich, jak Brianna powinna sobie poradzić, kiedy ma zły humor albo kiedy rozstanie się z chłopakiem.

Lekarze walczą też o to, żeby utrzymać kobietę przy życiu jak najdłużej. „Mam nadzieję, że niektóre z listów będę mogła wręczyć córce samodzielnie” – wyznaje poruszona matka.

– Jestem bardzo wdzięczna, za tą niesamowitą okazję do przedstawienia się wielu ludziom. Za zainteresowanie mediów moją osobą. Choć ta sytuacja, moja jako matki, która kocha, uwielbia swoje dziecko ponad wszystko, jest bardzo trudna, staram się odnajdować w niej przede wszystkim to, co daje szczęście. Chciałabym aby ludzie na świecie zobaczyli, że robię wszystko aby pozostawić po sobie cząstkę siebie dla ukochanego dziecka. W najważniejszych momentach w życiu mojej córki, dzięki tym listom będę blisko niej. – pisała kobieta na facebooku po tym jak jej historią zainteresowały się amerykańskie media.

Post z Facebooka – aby obejrzeć zaloguj się

[mfb_video url=”https://www.facebook.com/NBC15Madison/videos/vb.49800458186/10153426867868187/?type=2&theater” size=”500″ mbottom=”50″]

– Chciałabym jak najwięcej tych listów, które napisałam do swojej ukochanej córki, na przeróżne jej okazje w życiu, otworzyć osobiście. Nie zależy to jednak ode mnie, choć żyję tak aby nie myśleć o chorobie, a poświęcając czas najbliższym. Jeżeli jednak moje życie nie będzie już trwało długo, chciałabym swoją historię pozostawić ludziom na całym świecie. Nigdy nie wiemy co przyniesie życie i nawet o tym nie myślimy, bo gdy żyjemy zdrowi, nie dopuszczamy takich myśli do siebie. Jesteśmy każdego dnia zbyt zajęci, aby poświęcić się tym którym kochamy. – mówi 35-letnia Heather.

Post z Facebooka

[mfb_pe url=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10152504890165951″ mbottom=”50″]

Pani McManamy nagrywa też dla córki filmiki, żeby ta mogła sobie ją przypomnieć po jej śmierci.

– Jestem przygotowana na śmierć, ale nie jestem gotowa na pożegnanie… Dziesiątki listów, filmów dla mojej córeczki, na dziesiątki ważnych okazji w jej życiu, to jedyny sposób aby być blisko niej zawsze. Jeżeli otwarcie tych listów dla mojej córeczki będzie zbyt bolesne, to nic. Dla mnie ważna jest świadomość, że je po sobie pozostawiam, że będzie je miała. Zrobiłam i robię nadal co mogę, aby przygotować list dla niej, na niemal każdą okazję, każde urodziny, zakończenie szkoły, zapoznanie miłości, na zaręczyny, ślub itp. Pragnę pozostawić po sobie wskazówki dla córeczki i listy pełne miłości. Mimo choroby, jestem szczęśliwa, że pozostawię dla niej siebie w tych listach, pozamkanych w wielu kopertach. – mówiła kobieta w wywiadzie dla jednego z amerykańskich magazynów.

Post z Facebooka

[mfb_pe url=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10152604248530951″ mbottom=”50″]

Zobacz zdjęcia 

Co sądzicie o tym zachowaniu chorej kobiety?

Komentarze