Dziecko pozostawione w samochodzie - fot WP

W Nitrze na południu Słowacji ojciec zostawił w rozgrzanym samochodzie 2-letnią córkę. Dziewczynka zmarła. O tragedii informuje RMF FM.

56-latek miał odwieźć rano córkę do żłobka. Pojechał jednak do pracy i zostawił ją w samochodzie, zaparkowanym w pełnym słońcu. Dziecko spędziło tam kilka godzin.

Kiedy na miejsce wezwano karetkę pogotowia, dziewczynka już nie żyła. Lekarz stwierdził na jej ciele poparzenia słoneczne.

Słowacka policja prowadzi śledztwo w tej sprawie. Na razie jednak nie udało się przesłuchać ojca dziewczynki, który jest w szoku.

W czerwcu do podobnej tragedii doszło w amerykańskim Panama City. 1,5-roczne dziecko zmarło w zamkniętym samochodzie, w którym przebywało ponad osiem godzin. Matka poszła do pracy. Kiedy wróciła, dziecko już nie żyło.

„Washington Post” podał, że w USA w ubiegłym roku zmarło 30 pozostawionych w nagrzanych autach dzieci.

Na początku lipca tego roku w Katowicach matka zostawiła 9-latka w rozgrzanym samochodzie i poszła na zakupy. Na szczęście udało się wówczas uniknąć tragedii, gdyż dziecko zauważyli przechodnie, którzy wybili okno w aucie i uwolnili chłopca. Kobiecie za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo grozi do pięciu lat więzienia.

Samochód w słońcu rozgrzewa się jak piekarnik

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak zaapelował, żeby zwracać szczególną uwagę, czy gdzieś na parkingu w rozgrzanym samochodzie nie pozostawiono dziecka.

Dziecko zastawione bez opieki, bez zainteresowania, jest narażone na śmierć, na utratę zdrowia i życia – przypomniał rzecznik.

Dodał, że samochód w słońcu rozgrzewa się jak piekarnik, a takie temperatury są niebezpieczne dla dzieci. – Nie należy dzieci zostawiać w samochodzie nigdy: ani w upale, ani w dni nieupalne, nawet na chwilę. Przypomnę, że był taki przypadek, kiedy mama wyszła na chwilę, zostawiając w samochodzie dwie dziewczynki, które się podpaliły, bo gdzieś znalazły zapalniczkę. Ale samochód może też ktoś ukraść, może się do niego włamać, dzieci mogą zwolnić hamulec, może się zdarzyć wiele rzeczy zupełnie nieprzewidywalnych. Ja namawiam do tego, żeby nawet wychodząc do bankomatu i mając samochód na oku, zabierać dziecko ze sobą – przekonywał Michalak.

Apelował również, by – jeśli widzimy dziecko pozostawione w aucie – zainteresować się, podejść, rozejrzeć się, czy gdzieś w pobliżu jest rodzic, żeby go upomnieć, zwrócić mu uwagę, że to niebezpieczne. – Jeśli rodzica nie ma, to na parkingach firmowych czy w centrach handlowych zawsze jest jakaś ochrona, można zawiadomić jej pracownika. Jest numer 112, pod który zawsze w takiej sytuacji można zadzwonić – sugeruje rzecznik.

Jeśli widzimy, że sytuacja jest niebezpieczna, jest bezpośrednie zagrożenie życia dziecka, wtedy – jak podkreśla RPD – mamy prawo, a nawet obowiązek interweniować. – Jeśli samochód nie jest zamknięty, otwórzmy drzwi, żeby przewietrzyć. Jeśli jest zamknięty, w ostateczności można wybić szybę, ale nie tę przy dziecku, najlepiej tę najbardziej oddaloną od dziecka, żeby odpryski go nie skaleczyły i żeby samemu nie zrobić sobie krzywdy. To niewątpliwe ostateczność, ale najważniejsze jest zdrowie i życie innego człowieka – ocenił Michalak.

Specjaliści radzą, by w sytuacji, gdy wydostaniemy dziecko z nagrzanego auta, zawsze wezwać karetkę pogotowia. Jeśli jest nieprzytomne, sprawdzamy czy oddycha, czy tętno jest wyczuwalne, a jeśli jest to konieczne, rozpoczynamy resuscytację. Gdy dziecko oddycha, jest świadome, należy przenieść je w chłodniejsze miejsce. Jeśli samo pije i nie ma zaburzeń świadomości, należy podać mu chłodne, ale nie zimne płyny. Jeśli jest bardzo małe, można jedynie odizolować je od ciepła, oceniać jego stan i czekać na pomoc. Jeśli mamy wodę, a dziecko jest ewidentnie gorące, można zastosować okłady, najlepiej ze szmatki nasączonej letnią wodą – na czoło, pod pachy, na pachwiny. Jednak woda nie może być zbyt zimna, by nie doprowadzić do hipotermii.

Źródło: RMF/WP

 

Komentarze