Niedawno pisaliśmy o tym, jak „specjaliści” z Powiatowego Urzędu Pracy zdecydowali co jest innowacyjne, a co nie.Dzisiaj chcemy przestawić Wam podobny temat, jednak o wiele bardziej przykry. Przykry, ponieważ elblążanka napisała do nas zza granicy, gdzie emigrowała wraz z pomysłem na biznes. Pomysłem, którego elbląscy urzędnicy nie podzielali. Poniżej przedstawiamy przesłany list.
Witam Panie Robercie,
„Czas na Herbatę” – z nimi miałam wiązać swoją przyszłość na rynku w Elblągu. Pomimo że firma jest od lat dobrze rozpoznawalna i posiada swoją reputację, posiada w kraju monopol herbaciany, to niestety dla urzędników z PUP w Elblągu pomysł na biznes okazał się zbyt ryzykowny. Dodam tylko, że mój pomysł na biznes został już zrealizowany w Elblągu. Niestety nie przeze mnie, o czym bardzo marzyłam.
Ale od początku… W 2013 roku, po 6 latach emigracji postanowiłam wrócić do domu z bagażem doświadczenia i pasji. Chciałam stworzyć coś nie tylko dla siebie, ale i wyjątkowego dla miasta. Większość się zapyta dlaczego, skoro pracowałam za granicą i mogłam sobie zaoszczędzić, to jednak aplikowałam o dotację. Dla mnie był to test sprawnościowy, który miał za zadanie uświadomić mi i pokazać czy faktycznie jest tak jak mówią, że urzędy i urzędnicy „zjedzą cię na śniadanie”. Okazało się to prawdą. Nie męczą się, nie bawią się w rozdrabnianie „pokarmu”, tylko połkną w całości, bo tak szybciej.
Dlaczego dotacja? A dlaczego nie? Każdemu się należy jeśli spełnia warunki. Biorąc pod uwagę że spełniałam je wszystkie postanowiłam spróbować. Dużo niejasności wyszło w trakcie, kiedy urząd sam dokładnie nie wiedział jak środki będą rozdysponowane. I tak wyszło, że powstał kolejny zakład fryzjerski dla piesków. Fryzjer dla ludzi tak samo. Po prostu płytkie myślenie urzędników i tyle. A niby to ludzie „wykształceni”. Najbardziej drażni mnie to, że od razu nie powiedzieli mi, abym nie łudziła się i w ogóle nie trudziła w pisanie wniosków i załatwianie formalności. Żeby chociaż urząd posiadał doradców biznesowych z którymi można by przejrzeć taki dokument i poprawić albo wzmocnić argumentami. Ale co tu dużo mówić, skoro wszyscy wiemy jak jest…
Mam żal, i to ogromny. Od czasu powrotu do Szkocji, a będą to już dwa lata, w Polsce byłam może ze trzy razy. Na weekendy, bo dłużej nie jestem w stanie słuchać pytań „kiedy wracasz?”. Próbowałam już wiele razy. Ostatnim razem „Mateczka polka” pokazała mi środkowy palec,  wyraźnie mówiąc że dla „wyrzutków”, wręcz”zdrajców”, jak to często jesteśmy nazywani, miejsca nie ma. Nieważne, że pomysł był świetny i ktoś inny go zrealizował.
Ale najlepsze pytania pojawiały się w PUP. Kilka z nich pamiętam do dzisiaj i przybliżę je: 
Po co pani wróciła? Zabrać pracę rodakom? Źle tam było, czy skończyło się dobre? A doświadczenie? Tak Tak, ma pani biegły angielski i doświadczenie w biurze, ale tu nikt takich nie potrzebuje. Tu jest Polska, nie Anglia.
Jedyną dobrą stroną zmarnowanych, po części, kilku tygodni jest trwający do tej pory kontakt z fajnymi ludźmi których na tym szkoleniu poznałam. I to chyba tyle z tego będzie.
Mimo wszystko, najważniejsze to nie poddawać się! Tylko dzięki temu postanowieniu dziś robię swoją herbatkę. Na Facebookowym profilu, Tea Zone, wszystko jest od początku, aż do teraz. Od momentu podjęcia decyzji o działaniu do chwili obecnej działa sklep internetowy, a w niedalekiej przyszłości otworzę prawdziwą herbaciarnię. Dążę uparcie do spełnienia swoich marzeń, i w sumie nie żałuję że zaczyna się to tutaj na obczyźnie. Jest łatwiej. Tak więc, robię to o czym marzyłam. Szkoda tylko ze podatkami nie wspieram polskiej gospodarki. Ale co na to poradzić? Sami tak chcieli!
Z naszej strony dodamy tylko, że to kolejne zgłoszenie w sprawie udzielania wsparcia finansowego z PUP, które otrzymaliśmy od elblążan. Ile jeszcze takich historii jest? Nie wiemy i zapewne nie dowiemy się nigdy, jednak warto pokazywać, że są wśród nas ludzie z pomysłami i chęciami. Szkoda tylko, że zadeptują je już w zalążku urzędnicy, którzy powinni za nasze podatki służyć nam. Wspierać, motywować, doradzać. A nie niszczyć i gnoić. Komu zależy aby młodzi ludzie musieli wyjeżdżać za granice? Czy jest to działanie zaplanowane, czy też niekompetencja osób rozpatrujących wnioski?

Komentarze