PUP odmawia dotacji na innowacyjne firmy (fot. www.elblazanierazem.pl)

Jak wygląda rozwój gospodarczy Elbląga, wszyscy widzimy. Wiele mówi się o innowacyjnych trendach i działaniach. Jednak kiedy przychodzi do wdrożenia innowacyjnych pomysłów przedsiębiorczych elblążan, Powiatowy Urząd Pracy najzwyczajniej mówiąc podcina im nogi. Dzisiaj przedstawiamy historię Pana Bartosza, który zgłosił się do nas, czując się zbagatelizowany przez PUP w Elblągu.

Nasz rozmówca złożył wniosek o pozyskanie środków na innowacyjną w naszej ocenie działalność. – Wniosek został przyjęty i Panie powiedziały, że jest bardzo dobrze przygotowany zarówno formalnie i merytorycznie pod względem mojego pomysłu na biznes – mówi Pan Bartosz.

Te pozytywne emocje nie trwały jednak długo. Panu Bartoszowi odmówiono przyznania środków na realizacje jego biznes planu. Przeczytaliśmy postanowienie komisji i doznaliśmy szoku.

Według komisji, pomysł na biznes Pana Bartosza nie ma szans na to, aby przetrwał na naszym rynku. Ponadto oczywiście komisja mówiąc kolokwialnie, przyczepiła się do wykształcenia naszego rozmówcy. – Ludzie z tej komisji w ogóle nie mają pojęcia o biznesie którym chcę zajmować się. Do tego nie ma żadnej szkoły ani kursów przygotowawczych do wykonywania takich czynności – dodaje Pan Bartosz.

Najbardziej żenujące jest przy tym wszystkim że komisja nie oczekiwała żadnego wytłumaczenia ani nie dała możliwości „obrony” przed jej decyzją. – Nie chcieli ode mnie dowiedzieć się czegokolwiek w temacie mojego pomysłu na firmę. Po prostu ocenili negatywnie nie dając szans na odwołanie. Owszem, Pani w urzędzie powiedziała że mogę odwołać się, ale że nie ma to sensu, bo potrwa ta sprawa kilka miesięcy, a i tak nie uda mi się… – mówi Pan Bartosz.

Najwyraźniej komisja swoje decyzje bierze z…kosmosu. Pieniądze na działalności typu warzywniaki, lumpeksy, kosmetyczki i fryzjerzy znajdują się zawsze. Niestety te firmy najczęściej działają tylko przez czas „minimalny”, czyli 12 miesięcy. Wiemy to z własnego doświadczenia, bo znamy takie firmy i ludzi. Wielu z nich nie wytrzymuje pół roku, jednak firmę oficjalnie prowadzą 12 miesięcy. Wolą zadłużyć się w ten sposób, niż zwracać pieniądze do PUP.

Pan Bartosz miał solidne zabezpieczenie w formie żyrantów. Jednak na tym nie kończy. Mimo wszystko otworzy firmę, chociaż wie że dużo łatwiejszy start byłby gdyby uzyskał dofinansowanie. – Zajmować się będę naprawą nośników typu dvd, cd, blue-ray i innych oraz odzyskiwaniem z nich danych. Ponadto odzyskiwać będę dane z telefonów uszkodzonych, zalanych wodą itp. Tak samo z komputerami. Jednak największą innowacją będzie usługa wymiany digitizerów z smartfonach i tabletach. W promieniu ponad 100 kilometrów żadna firma nie ma takiej specjalistycznej maszyny jaką ja sprowadzę specjalnie z Azji. Dzięki temu wymiana uszkodzonych elementów będzie szybka, prosta i tania. A to dopiero początek… – kończy opowiadać Pan Bartosz.

Niestety nie sposób dowiedzieć się, kto zasiada w komisji, która przyznaje publiczne pieniądze. Jak to możliwe, trudno wytłumaczyć. Z wytłumaczeniem tego nie poradzili sobie nawet urzędnicy PUP, którzy twierdzą że po prostu, dane członków komisji są niejawne. W ten sposób niestety nie jesteśmy w stanie zweryfikować kompetencji osób analizujących wnioski. Trudno również o przejrzyste wytyczne względem kryteriów, które decydują o przyznaniu dotacji lub też nie.

Niestety musimy to stwierdzić, że cały czas brakuje wielu osobom w naszym mieście dojrzałości i kluczowej wiedzy oraz doświadczenia przy podejmowaniu tak ważnych decyzji. Mimo wszystko, wierzymy że mówiąc głośno o takich sytuacjach będziemy mogli wszyscy wpłynąć na zmiany naszego miasta na lepsze.

Zachęcamy do dzielenia się z Wami doświadczeniami na temat Powiatowego Urzędu Pracy oraz wszystkiego co jest z nim związane. A może ktoś z Was wie, kto i ile osób zasiada w tej tajemniczej i ściśle tajnej komisji niczym „Z archiwum X”?

Autorzy: Mateusz Milanowski/Robert Grabowski – Elblążanie Razem

Komentarze